Spokój

Czuję spokój, wewnętrzne wyciszenie, uczucie, które pragnę pielęgnować w sobie cały czas. Stan, w którym wszystko jest tak jak być powinno. Jestem z samym sobą poukładany, posklejany i naprawiony. Niczego mi nie brakuje, mam wszystko – to tak cudowny stan, przeżywany na trzeźwo, tak mocno i intensywnie, że nie potrafię się nim nie podzielić.

W ostatnich dniach miałem przyjemność obcować z ludźmi, którzy żyją tak na co dzień,   którzy dzielą się tą energią bezwiednie, a ja jakoś tak bardzo chętne ją przyjąłem. Życie w czystości, życie Programem, kontakt z naturą, troska o bliskie osoby, z którymi dzieli się przestrzeń. Odnoszenie się do siebie w każdej kwestii z szacunkiem. Brak pędu, powolne jedzenie i cieszenie się jego smakiem. Plan dnia, służba dla drugiego człowieka, zaangażowanie w mitingi, częsty kontakt z innymi uzależnionymi, medytacje i nieschodzący uśmiech z twarzy to moje obserwacje z bycia w ich przestrzeni. To wskazówki dla mnie, jak osiągnąć taki stan. Wydaje się to może banalnie proste na pierwszy rzut oka, do ogarnięcia jak mawia klasyk. Zastanawia mnie czy naprawdę to takie proste, bo to, że tak też chcę i pragnę taki stan osiągnąć, to wiem.

Wiem, jak to zrobić, ale jeszcze nie rozumiem, ponieważ zauważam, że chcę to mieć, bo tak! Schemat z osiąganiem takiego stanu jest w moim przypadku taki sam jak w czynnym uzależnieniu. Jak się naćpałem albo nachlałem to też się czułem dobrze, dlatego myślałem, że tylko na bombie mogę mieć fajne stany. Moje chciejstwo dążenia do super kontaktu z samym sobą, pokazuje mi, ile pracy potrzebuję zrobić by czuć się jak napisałem wyżej. Jednak fakty są takie, że przesiąknięty obcowaniem z ludźmi, na co dzień żyjącymi przepełnieni miłością czuję błogostan i spokój.

„Dopóki idę tą drogą nie mam się czego obawiać” tak często kończą się mitingi Anonimowych Narkomanów. Słowa te mają dla mnie bardzo głęboki sens, zawierają w sobie esencję całego przekazu i oferty, jaką ma do zaoferowania wspólnota NA.

Zrozumiałem, że sama abstynencja ma się nijak do tego abym mógł czuć spokój. Abym mógł się tak czuć coraz częściej potrzebuje iść ciągle droga, która idę. Droga ta właśnie dzisiaj pokazuje mi, jaka jest. Praca ze Sponsorem i Program Dwunastu Kroków robią robotę. Ja robię tą pracę. Ona sama się przecież nie robi. Jak ważne jest obcowanie z ludźmi, dzięki którym wzrastam, otaczanie się dobrymi treściami (książka, filmy, podcasty, muzyka, medytacje) i wszystko to, co oferuje wspólnota NA, powoduje, że dostrzegam te momenty w swoim życiu i ogromnie się z nich cieszę, że je przeżywam. 

Poprzez swoją czystość i prace nad szeroko rozumianym rozwojem osobistym mogę się zatrzymać i zidentyfikować, co czuje. To naprawdę dla mnie coś. Teraz czuje spokój, ogromną wdzięczność, radość, pogodę ducha, ale przecież bywają gorsze dni i to jest normalne. Choć dla mnie nowością jest, że także w te trudne dni ja mam kontakt ze sobą i także uczę się przezywać i nazywać emocje i odczuwać to, co jest we mnie. 

W czynnym uzależnieniu, gdy tylko coś zaczynałem odczuwać było to dla mnie sygnałem, że czas odpłynąć. Cieszę się, że teraz mam inaczej. Czuje teraz także wdzięczność do samego siebie za prace jaką wkładam w moje zdrowienie, w to, że jest to czynne zdrowienie jak mawia mój przyjaciel i Sponsor.  Stany odczuwania głębokiego sensu tego, co robię tu i teraz są chwilami, dla których po prostu warto żyć.

Prawdziwym darem jest czuć, że bierze się udział we własnym życiu, bez względu na to, co czuje. 

“Moja Siło Wyższa, pomóż mi pamiętać, że nie przydarzy mi się dzisiaj nic takiego, czemu Ty i ja razem nie dalibyśmy rady”, czego sobie i Wam kochani życzę.

Romek, zdrowiejący uzależniony. 🍀

Jedna odpowiedź do „Spokój”

  1. […] każdemu z Was: Kasia, Michał, Marta, Romek, Bartosz, Lech, Wiktoria, Katarzyna, Łukasz, Piotr, Krzysztof, Gaba, Hania, Kuba, Dawid, Asia, […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *