Pierwszy krok NA, czyli uznanie bezsilności

W moim przypadku było tak, że po napisaniu Pierwszego Kroku nie uznałam jeszcze bezsilności był to trochę dłuższy proces. Bezsilność uznałam chyba dopiero między Drugim a Trzecim Krokiem.

Pierwszy Krok  pozwolił mi stanąć w twarzą twarz z prawdą jak naprawdę wyglądało moje czynne uzależnienie i do czego nie chce już nigdy w moim życiu wracać. Miałam czarno na białym napisane, jak działam pod wpływem uzależnienia, jaką osobą się staje, jak zniszczony mam kręgosłup moralny, gdy moim życiem zaczynają kierować używki lub sama chęć ich zażycia. Pierwszy Krok pozwolił mi również zaakceptować to co było. Pogodzić się z przeszłością oraz zrozumieć, że ja już nie jestem „złym” człowiekiem, że odkąd zdrowieję jestem pełna miłości, empatii, współczucia, pomocna, a przede wszystkim, że jestem wartościowa. Po skończeniu Pierwszego Kroku wypełniało mnie poczucie akceptacji. Akceptacji samej siebie, swojej przeszłości, akceptacji mojej choroby i zrozumienie, że nie jestem wobec niej bezradna. I to było wspaniałe, bo zbliżyło mnie to do uznania bezsilności. Więc ja Pierwszy Krok rozumiem jako stanięcie w prawdzie z przeszłością oraz jej akceptację. 

Czym jest dla mnie NA? 

Wspólnota Anonimowych Narkomanów to „moje miejsce na świecie”. Dlaczego tak to nazywam? Ponieważ od dziecka nie mogłam go znaleźć. Już zanim zaczęłam zażywać używki zawsze czułam, że nie pasuje do swojego otoczenia i zakładałam różne maski żeby się wpasować. Nigdy nie mogłam być sobą albo przesadnie próbowałam się przypodobać otoczeniu. Przed okresem życia w czynnym zadawałam się z tzw. prymusami w szkole, tam się czułam źle, nie lubiona, ta gorsza. W czynnym uzależnieniu zadając się z „gorszym towarzystwem” z czasem zaczęłam być tą najgorszą osobą w tym towarzystwie i również przestałam być w nim akceptowana, często nie rozumiałam dlaczego się zachowuje tak a nie inaczej. Teraz rozumiem że pragnęłam być zauważana, lubiana, na siłę wpasować się gdzieś. Właśnie znaleźć to swoje miejsce na świecie.

Aż trafiłam do Anonimowych Narkomanów i tam poczułam właśnie, że to jest mój dom, moje miejsce, gdzie mogę być sobą, gdzie jestem akceptowana, lubiana, gdzie ludzie są podobni do mnie a jednak całkiem różni. 

Więc dla mnie NA to moje miejsce na świecie, które tak długo nie mogłam odnaleźć, jest to moja sfera komfortu, mój azyl.

Jenni, zdrowiejąca uzależniona. 🍀

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *