Młodzi w NA

Cześć, mam na imię Aureliusz i mam 21 lat. Swoją przygodę ze zdrowieniem zacząłem 20 września 2021 roku, kiedy w końcu dałem sobie pomóc i poszedłem na odwyk. Nie myślałem wtedy nawet o tym, że mogę żyć bez narkotyków. Czułem się po prostu na tyle pokonany i bezsilny, że zgodziłem się na propozycję rodziców i poszedłem do ośrodka. Kilka dni wcześniej jeszcze nie wiedząc o tym, że moi rodzice szukają dla mnie pomocy miałem próbę samobójczą.

Żyłem wtedy w całkowitym amoku, brałem wszystkie substancje, które tylko wpadły mi w ręce, żeby chociaż na chwilę uciec od swoich emocji. Nienawidziłem siebie i nie chciałem żyć. Pierwszy tydzień na odwyku pamiętam jak przez mgłę. Miałem tam być tylko czternaście dni, jednak trafiłem na ciepłych, empatycznych ludzi, którzy okazali mi ogromne wsparcie i przekonywali mnie, że powinienem zostać jeszcze na miesięcznej terapii zamkniętej. Byli to zarówno terapeuci, jak i personel. Wiele z tych osób było również uzależnionych. Na początku kwestionowałem ich rady i uznawałem, że wiem lepiej, i że poradzę sobie sam. Teraz jestem im ogromnie wdzięczny, bo mam świadomość, że gdyby nie ich doświadczenia i narzędzia, które poznałem przez ten miesiąc terapii, nie wyrobiłbym w sobie gotowości i przede wszystkim chęci do życia w czystości. Nie wiedziałbym po prostu co robić. 

Swoje dwudzieste urodziny spędziłem na odwyku. 

Wracając do domu byłem czysty od 6 tygodni, co było moim najdłuższym okresem czystości, odkąd pierwszy raz spróbowałem narkotyków. 

Czułem, że się da. Czułem, że mogę żyć bez ćpania, i że tego chcę. Nie wiedziałem jednak w ogóle kim jestem. Byłem nieprzystosowany do życia w społeczeństwie, a we mnie było wciąż wiele buntu. 

Znałem zalecenia terapeutyczne o odcięciu się od starych znajomych z którymi zażywałem. Bałem się jednak, że w ich oczach będę słaby. Chciałem im udowodnić, że dalej mogę chodzić z nimi na imprezy, na których są substancje psychoaktywne i wciąż być fajnym Aureliuszem na trzeźwo. 

Przez kilka miesięcy utrzymywałem wciąż z nimi kontakt, jednak coraz bardziej czułem, że to nie jest towarzystwo dla mnie. Na szczęście to testowanie swoich możliwości nie skończyło się dla mnie złamaniem abstynencji, chociaż po każdej takiej imprezie miałem głody i czułem się źle. W końcu zrozumiałem, że nie muszę nic nikomu udowadniać. Odkryłem, że mogę tworzyć bardziej wartościowe relacje z trzeźwymi ludźmi.

Po odwyku wróciłem na studia, jednak tam nie do końca potrafiłem się odnaleźć i otworzyć przed ludźmi. 

Na szczęście już, kiedy byłem na detoksie zabrano mnie na miting NA. Wiedziałem, że kiedy wrócę do Krakowa na studia będę miał się czego złapać. Wiedziałem, że będzie tam grupa ludzi, którzy mnie zrozumieją. 

Właśnie chodząc na mitingi ugruntowałem mocno swoją trzeźwość i dzięki temu, że poznałem tam osoby dłużej ode mnie trzeźwe, od których dostałem wsparcie oraz cenne doświadczenie stopniowo uczyłem się pokory i akceptacji samego siebie. Kontakt z innymi zdrowiejącymi uzależnionymi dał mi nadzieję i pokazał, że można żyć w trzeźwości. Nie znałem w tamtym momencie jednak zbyt wielu młodych, trzeźwych ludzi. 

Od zawsze atrakcyjne było dla mnie poczucie wyjątkowości. Po to też między innymi brałem narkotyki. Wtedy jednak uznałem, że bardziej wyjątkowy będę nie pijąc i nie ćpajac w tym wieku, co odróżni mnie od większości rówieśników. Nie było to najzdrowsze podejście, jednak na tamten moment nie umiałem inaczej i było to dla mnie pomocne. Obecnie staram się jak najbardziej uciekać od nastawienia, że jestem od kogoś lepszy. Mam przekonanie, że każdy ma swoją drogę i nie jestem od oceniania decyzji innych, a każdy człowiek jest w jakiś sposób wyjątkowy. 

Przełomem mojego zdrowienia był wyjazd na ogólnopolski zlot NA. Na początku nie byłem co do tego przekonany. Lęk przed nieznanym powstrzymywał mnie przed tym, jednak dzięki temu, że znałem już bardziej doświadczone osoby z krakowskiego NA i czułem się z nimi bezpiecznie zdecydowałem się pojechać. Tam poznałem grupę osób z różnych miast w moim wieku, którzy zdrowieją dłużej ode mnie. Spotkanie tych ludzi pokazało mi, że idę dobra drogą. Zrozumiałem, że w każdym wieku można być uzależnionym i w każdym wieku można zmienić swoje życie na lepsze oraz poszerzać świadomość na temat swoich emocji i mechanizmów. 

20 marca tego roku będę miał 18 miesięcy czystości. Przez ten czas w moim życiu zmieniło się praktycznie wszystko. Mam wrażenie, jakbym dostał drugie życie. Dzięki mitingom, relacjom we Wspólnocie, Programowi Dwunastu Kroków, służbom oraz terapii czuję się coraz bardziej odpowiedzialnym i wartościowym członkiem społeczeństwa. Rozwijam w sobie pokorę i otwarty umysł. Mimo, że wciąż w otaczającym mnie świecie wiele rzeczy mi się nie podoba. Dzięki tym wszystkim narzędziom mam w sobie więcej akceptacji i zrozumienia tego, że niektórych rzeczy (jak np. tego, że jestem uzależniony) nie mogę zmienić. 

Mam w sobie ogromną wdzięczność za ludzi, których spotkałem na swojej drodze, bo wiem, że bez nich na pewno nie byłbym tu gdzie teraz jestem. Wiem, że w czynnym uzależnieniu byłem zamknięty w sobie, moja samoocena była na dnie i nie miałem do niczego motywacji. Teraz mogę pracować nad sobą, rozwijać siebie i swoje zajawki. Dzięki trzeźwości np. poznałem Dominika z którym ostatnio nakręciliśmy film o uzależnieniu, w którym zagrałem. Nigdy nawet o tym nie marzyłem, choć od zawsze kino mnie fascynowało. Cieszę się, że miałem tą możliwość i chyba też odwagę, żeby w dość młody wieku zatrzymać swoje uzależnienie i wejść w dorosłość na czysto. Przeżywam teraz cały wachlarz swoich emocji, nawet tych nieprzyjemnych świadomie i doceniam życie jakie mam.

Aureliusz, zdrowiejący uzależniony 🍀.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *